Szukaj Strona Główna   Wszystkie felietony   Kontakt   Napisz Felieton   Regulamin
Kategorie
Codzienność (258)
Kultura (53)
Media (159)
Obyczaje (214)
Ona-On (81)
Polityka (223)
Społeczeństwo (330)
Sylwetki (42)
Inne (316)
Poczekalnia (168)

Subskrypcja
Powiadamianie o nowych felietonach:


Reklama

Ostatnio komentowane
To będzie ten medal? (30-07-2010 01:31)
Ekshibicjonizm gorszy od faszyzmu! (29-07-2010 11:35)
Wirtualna randka jak z Tesco (29-07-2010 12:33)
Firma (29-07-2010 10:37)
Czas na reklamę (29-07-2010 02:12)

Zaloguj się
Login:
Hasło:
zarejestruj się

Perfumeria internetowa
Domzapachow.pl - perfumeria internetowa

Najpłodniejsi autorzy


Język polsko-polski - reguły konwersacji Grice’a
Język polsko-polski - reguły konwersacji Grice’a
Profesorskie gadanie.

Zivot neni legrace - tak mówili moi przyjaciele z Czech. Życie to nie żart. Ale przecież to życie płata nam często figle, a jego żarty są dla nas tyleż zabawne co kłopotliwe. W mej dydaktycznej młodości zdarzały mi się humorystyczne wpadki powodowane najczęściej moją potrzebą podtrzymania autorytetu za pomocą „słownej zasłony dymnej”. Straszny był ze mnie - podobno - niezrozumialec. W miarę dojrzewania naukowego i dydaktycznego wyzbywałem się tej oczywistej wady. Można wszakże przedobrzyć i w drugą strone. Odejście od naukowego żargonu w stronę potoczystej, jędrnej polszczyzny też może być niebezpieczne dla wykładowcy. Między „nadmiernością” [ styl napuszony] a „ascetyzmem” [ skrzętne wykorzystywanie stereotypów językowych] mieści się pole językowych działań każdego z nas. Dlatego też anegdotyczną część tego felietoniku chciałbym poprzedzić krótką refleksją językoznawczą.

Molierowski pan Jourdain wielce był zdumiony i zachwycony odkryciem, że mówi prozą, czyli jest prozaikiem, zatem należy do grona wybranych - najświetniejszych pisarzy jego wieku. Bardziej wszakże winien się dziwić nasz bohater tym, że w ogóle mówi, że jakoś tam jest rozumiany i rozumie innych. Na szczególne mechanizmy języka, jego użycia przede wszystkim zwrócił już swego czasu uwagę wielki językoznawca Benveniste. Używając języka [a może to język nas używa?] nie zdajemy sobie sprawy z mechanizmów konstruowania zdań, z koniecznych już na wstępie wyborów reguł fonetycznych, z całego bogactwa zasad i norm gramatycznych. Co więcej - gdybyśmy się nad tymi mechanizmami zatrzymywali, bylibyśmy jak ta stonoga z bajki, którą podstępnie namówiono, aby wyjaśniła, w jaki sposób stawia kolejne kroki. Te nożki czy odnóża w końcu jej się poplątały, tak jak niechybnie splątałby nam się język. Istnieją wszakże pewne - żelazne - zasady powodujące, że łatwiej jest nam się porozumieć, bądź - jak chcą niektórzy językoznawcy- będące niezbędnym elementem procesów komunikacyjnych. Zasady takie nie były obce retoryce antycznej i właściwie w wieku XX zostały tylko przypomniane przez H.P. Grice’a. Oto one:
a. Zawrzyj w swojej wypowiedzi tyle informacji, ile potrzeba w danej sytuacji komunikacyjnej
b. Nie wprowadzaj do swej wypowiedzi więcej informacji, niż potrzeba
c. Nie mów tego, o czym jesteś przekonany, że jest nieprawdą
d. Nie mów tego, czego nie jesteś pewien
Dalsze tzw. reguły konwersacji już otwarcie przypominają wskazania retoryki : Unikaj niezrozumiałości w wyrażaniu się, unikaj wieloznaczności, bądź zwięzły, mów w sposób uporządkowany.
Zastanawiam się często, kiedy na konwersatoriach zalega dziewicze milczenie i w żaden sposób nie mogę wydobyć z uczestników zajęć jakiejkolwiek informacji na temat dewiacyjnej koncepcji metafory, czy to nie jest aby moja wina, czy w jakimś miejscu nie naruszyłem wcześniej [ w czasie wykładu] którejś reguły konwersacyjnej. Nie pierwszyzna mi to. Pamiętam żywo jeszcze pierwszą moją konwersacyjną wpadkę, pierwszą niezborność między mymi intencjami oraz ich „niedoczytaniem”przez interlokutorkę. To było dawno, w mitycznych czasach klasy IV c czy IV b. Wszyscy kochaliśmy się w niebieskookiej i pszennowłosej Ewuni. Moi koledzy mieli więcej śmiałości: a to podstawili wybrance nogę na wielkiej pauzie, a to pociągnęli za warkoczyk. Ja wszakże postanowiłem ją „zażyć stylistyką”. Kiedy znaleźliśmy się na koniec sami udając angielski spokój i takąż dystynkcję rzekłem : „Piękny dzień dziś mamy, nieprawdaż wszak?”. Niebieskie oczęta pochmurniały, a potem zrobiły się wyraźnie złe i po chwili usłyszałem :”Sam jesteś wszak”. Zrozumiałem , że do kobiet należy mówić prosto i konkretnie. Ewunie wszakże wyrastają na Ewy i wówczas potrafią już znaleźć odpowiednią replikę na niefortunne wypowiedzenie. Moja Ewunia z młodości już dawno niańczy wnuki, i to może jej wnuczkę zagadnąłem na Piotrkowskiej w niecnym celu sprawdzenia, czy pamiętamy jeszcze język Jana z Czarnolasu.

Spieszyłem się bardzo, nie miałem zegarka, musiałem zapytać o godzinę. Atrakcyjna dziewczyna była w pobliżu, ja zaś byłem lekko podochocony i lekkomyślny, przeto bez namysłu zagadnąłem :”Przepraszam, która to może być godzina, moja dziewko droga” {Pamiętamy : „Nie do takiej łożnice, moja dziewko droga, miała cię mać uboga doprowadzić”]. Panienka popatrzyła na mnie taksująco i rzeczowo odparła : „Wcale nie jestem taka droga, w końcu możemy się potargować”. Przeklinając uniwersyteckie gaże, pustki w portfelu nie pozwalające mi na dalszą - jakże obiecującą konwersację - odszedłem z tego miejsca hańby wynosząc świadomość, że i reguły Grice’a należałoby jeszcze zmodernizować.

Henryk Pustkowski
Ocena: 4,70, ilość głosów: 185, ilość wyświetleń: 1971
Oceń ten felieton:

Poleć ten felieton znajomemu


Komentarze

Komentarze do: Język polsko-polski - reguły konwersacji Grice’a
Have no a lot of money to buy some real estate? You not have to worry, just because it is available to receive the mortgage loans to work out all the problems. Therefore get a term loan to buy everything you want.
RowlandAndrea33
27-07-2010 06:53:11 AM

If you are in uncomfortable position and have no money to get out from that, you would need to take the home loans. Just because it will aid you definitely. I get student loan every single year and feel myself great just because of that.
CarverMinnie35
22-06-2010 06:07:20 PM

ZNACZY KAPITAN
Oniemiałem, po przeczytaniu... Brak komentarza? Komentarzy? Twoja erudycja, Heniu, przecież nie wali po łbach, ani wklepuje w glebę! Powtarzając za Mistrzami" Bawi, ucząc- uczy, bawiąc!". Świetny tekst!
Michał Wardęszkiewicz
03-02-2010 07:48:18 AM

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz do: Język polsko-polski - reguły konwersacji Grice’a
Tytuł
Treść
Autor
Wpisz tekst z obrazka:

Copyright by felieton.pl 2004. InetMedia - pozycjonowanie stron www, Linki, Felietony
Felieton.pl poleca: Hotele w krakowie, Cityinfo

podkarpackie | silosy do zboża | Nauka jazdy Katowice | mata | lubuskie