Oczom moim ukazał się tunel, na końcu jego – światło. „Czym umarł, czym kresu swego bytu na Ziemi doczekał?”. Cóż robić – ruszyłem przed się, aby empirycznie sprawdzić teorię istnienia. Z każdym krokiem emocje rosły, rosło podniecenie. Wreszcie - dotarłem do końca ścieżki, a tam… brawa!
Nie bardzo świadom, co dokładnie się dzieje, gdyż oczy nie przywykłe jeszcze do takiej jasności. Bolą. „Ból. Czuję ból. Nie umarłem więc! Żyję!”.
Robię nieśmiało krok w przód, potem drugi, trzeci. Brawa nie ustają. Rozglądam się dookoła – stoję na scenie! Na środku jej - mównica, a przed nią - morze głów. Tysiące par oczu wpatrzonych we mnie, tysiące rąk klaszczących, niczym jeden mąż. Podchodzę do mównicy. Brawa ustają. Cisza. Mam coś powiedzieć zapewne… ale co, do cholery? – ledwo się powstrzymuję, żeby nie wykrzyczeć tego pytania do mikrofonu. Rozglądam się na lewo, na prawo. Wreszcie – widzę! „Kultura Brytyjska”, głosi tytuł wprost nade mną. Muszę chyba improwizować!
„Kultura Brytyjska. Brytyjska kultura. Temat bardzo szeroki. Nie opowiem Państwu dziś o Szekspirze, nie będę opowiadał skeczów Monty Pythona. Opowiem Państwu o Bitwie artystycznej, o wojnie sztuki. Lata 90-te, Brytyjska scena muzyczna, dwie rywalizujące ze sobą grupy muzyczne – Oasis i Blur. Sama wojna trwała przez prawie całe lata 90-te. W grę wchodziła ilość tygodni na 1 miejscach list przebojów, ilość sprzedanych płyt.
Zacznijmy od Oasis. Jeden z największych zespołów w historii muzyki. Uczestnik tej słynnej bitwy na przeboje. Podstawowym aspektem, odróżniającym Oasis od Blur była grupa docelowa. Oasis tworzyło wspaniałą muzykę, która popularna jest do dziś, ale nie oszukujmy się. Ich teksty nie były aż tak skomplikowane, była to raczej prosta pop-kupa. Sukces ich, polegał głównie na łatwej, melodyjnej bazie tworzonych hitów.
Blur, z drugiej strony, tworzył muzykę dobrą, ale dla bardziej wyrafinowanych fanów. Dobrze się tego słuchało, ale melodyjnie przegrywali z Oasis. Dlatego esencją ich sukcesu była inteligencja tekstów - głównie podteksty oraz aluzje. Przesłanie. Większość fanów, mających się za ludzi inteligentnych, słuchała więc Blur. Była to pewnego rodzaju próba tatuażu z wynikiem własnego IQ. Osobiście uwielbiam wiele piosenek Blur, ale jestem jeszcze większym fanem Oasis. Muzyka to podstawa, bez tego sam tekst nie nadaje się niestety do słuchania…”.
Nagle wybuch. Jeden, potem drugi…
Nie byłem już na scenie. „Co to jest, do cholery? Okop?”. Podbiega do mnie jakieś facet:
- Andy bierz karabin i strzelaj do żółtków!
- Żółtków? Czy to jest wojna w Wietnamie?
- Popier…iło Cię, Andy? Bierz ten karabin i strzelaj, psia Twoja mać!
Rozglądam się dookoła. Mam na sobie mundur z flagą amerykańską. Siedzę w okopie.
- Pan jest tu dowódcą?!
- Czy ty się czegoś naćpałeś, Rutheford? Nie widzisz, że żółtki nadal strzelają? Bierz ten karabin!
- Ale jeśli to jest Wietnam, to my rozpoczęliśmy tę wojnę! Może warto się wycofać i dać Wietnamczykom spokój?
- Rutheford masz skończyć ćpać, tyle dragów! Słyszysz te wybuchy? Strzały? To jest ostra amunicja. Oni się nie poddają, więc my też musimy strzelać!
- Nam strzelać nie kazano – wstąpiłem na działo, i spojrzałem na pole, dwieście armat grzmiało…
- Rutheford masz skończyć ćpać! Strzelaj! To jest wojna! Napier…aj w żółtków z tego karabinu!
- Nie! To my zaczęliśmy tę wojnę. Czas ją skończyć. Ja ją skończę!
BUM. Oberwałem z pięści od dowódcy. Zemdlałem…
Gdy ponownie otworzyłem oczy, stałem na dziedzińcu jakiegoś zamku. Wchodzi Posłaniec.
POSŁANIEC
Nie wiem, jak mam powiedzieć,
wasza królewska mość!...
Niby sam to widziałem,
a nie wiem…
ANDY
Królewska mość? Czym ja Makbet?
POSŁANIEC
Panie?
ANDY
Po prostu – powiedz coś widział.
POSŁANIEC
Bo kiedy stałem na warcie,
na wzgórzu –
patrzę ja sobie na Birnamski Las,
a on
zaczyna się ruszać!
A teraz coś z zupełnie innej beczki…
Pułkownik – Nie, nie… to głupie.
Andy – Co jest głupie?
Pułkownik – Cała koncepcja jest głupia, a teksty są fatalne. Jestem tu najstarszy rangą i nie wypowiedziałem jeszcze ani jednego śmiesznego zdania, więc przerywam skecz.
Andy – Nie może pan!
Pułkownik – Mogę. Koniec skeczu.
Watkins – Chciałbym się wypisać z wojska, tu jest niebezpiecznie.
Andy – A to wszystko dlatego, że nie umiał pan wymyślić puenty.
Pułkownik – Nieprawda, nieprawda…
Wchodzi Macduff.
MACDUFF
Odwróć się,
psie piekielny –
stój!
ANDY
Nie poddam się.
Tłuszcza nie będzie droczyć się ze mną
ni rzucać klątw!
Chociaż do stóp Dunsinanu przyszedł Birnamski Las,
choć człowiek z matki wypruty
spotkał mnie twarzą w twarz –
chcę walczyć…
Polecam się tarczy –
złóż się, Macduffie
złóż!
Kto pierwszy krzyknie: wystarczy,
ten tchórz!
Nagle światło. Ponownie stoję w blasku jupiterów. Na scenie, przy mównicy.
„Reasumując chciałem powiedzieć, że cała walka Oasis z Blur była bezcelowa. Bez sensu. A wygranych trudno jest wskazać. Tak naprawdę przecież, odbiór muzyki jest czysto subiektywny i zależy od słuchaczy. Jak to w każdej dziedzinie sztuki bywa! Dziękuję Państwu bardzo!”. Ponowne brawa.
BZZ BZZ BZZ BZZ
Budzik. 7 rano, czas iść na uczelnie.
„Cześć Mamo, nie uwierzysz, jaki miałem szalony sen!”. |