Jako, że ostatnim czasem poruszyłem temat damsko-męski bazując na uczuciach klasowej pary - postanowiłem podtrzymać ten wątek. Z dość prostej przyczyny, bowiem człowiek jest obdarzony jakąś taką naturą, która każe zadawać pytania. Ten wpis raczej nie będzie miał wiele wspólnego z naszym życiem akademickim. Chociaż możliwe, że w dużej mierze będzie dotyczyć nie studentów, a tych, którzy po trudzie uczenia się wracają do domowych pieleszy i wiodą życie codzienne.
I tutaj daleko nie trzeba szukać, gdyż wiele osób na roku ma swoich mężów, swoje żony i niewątpliwą znajomość życia, takie bym powiedział obycie w życiu. Dzisiaj porzucę formę wykładową (prawdę mówiąc dość nużącą) i będę pisać po ludzku. Poprzedni tekst posiadał celową formułę, która dość trafnie udowodniła jak najzwyklejsze ludzkie uczucia można spłaszczyć i zmechanizować traktując o nich językiem typowo naukowym. Dlatego uprzejmiej będzie się z nimi obchodzić językiem powszechnym na co makiawelicznie nie wskazuje tytuł. Wybaczcie nie mogłem się powstrzymać, musiałem użyć „makiawelicznie”, bo chciałem pochełpić się tym, że mój zasób wiedzy z pierwszego roku nie jest aż taki cząstkowy na jaki wygląda. Wprawdzie tak jak wielu cierpię na tzw. „szok po oświatowy” (autorstwa pana Andrzeja Poniedzielskiego), kiedy wykładowca zadaje mi kłopotliwe pytanie. Szok po oświatowy przejawia się charakterystycznym rozwarciem ust, nadnaturalnie wielkimi oczami oraz głową skierowaną w okolice sufitu. Wówczas taka facjata przypomina trofeum myśliwskie pozyskane metodą strzelania z samolotu. Ale do rzeczy. Chciałem poruszyć temat, który bardzo lubię wałkować, a mianowicie kobieta i mężczyzna. A bliżej to relacja kobieta – mężczyzna.
Proszę zauważyć, że celowo wymieniłem wpierw kobietę z uwagi na to, że już odruchowo mrużę oczy w obawie, że zaraz dostane czymś przez łeb. Pewnego rodzaju fatalność mężczyzny jest uzależniona od tego, że kobieta to takie stworzenie, które na nasz niefart czepia się drobiazgów. I tu często powstaje konflikt. Mężczyzna zdecydowanie bardziej reprezentuje sprawczość niż zagłębianie się w alternatywne skutki tego co robi. Mężczyzna musi się utytłać, żeby dojść do przekonania, że mógł to zrobić inaczej i względnie czyściej. Mężczyzna musi się upić, żeby dojść do przekonania, że mógł to zrobić czymś innym i w mniejszych ilościach. Ale geniusz polega na tym, że my szybko nie dajemy się przekonać i licytujemy się z życiem dalej. Taka dola. Kiedy się spotkają tak dwie skrajnie odmienne szkoły myślenia i pojmowania świata to musi dojść do nierzadko skrajnych reakcji.
Mężczyzna stara się z upływem czasu uodpornić na wszelkiego typu zaczepki i inne nieprzyjacielskie kroki ze strony kobiety, ale utrzymanie frontu jest sprawą w zasadzie skazaną na niepowodzenie.
Wymyśliłem, że kobieta jest jak perpetuum mobile. Nie potrzebuje energii z zewnątrz i może tak w nieskończoność. To jest taka samoistna spirala, która tylko czeka, żeby ją rozkręcić. Niekiedy nawet nie trzeba jakoś specjalnie prowokować, a i tak się zacznie. Kobieta nabiera odpowiednie dla siebie tempo i prędzej czy później pada zachęta. Jest to taka zachęta do gry słownej w rodzaju kalamburów.
Ona wysyła niezliczone ilości sygnałów i wskazówek, a my i tak za cholerę nie wiemy jaka jest prawidłowa odpowiedź. Ona powiada: „A co ty o tym sądzisz ?” On przeważnie się zasępia budując odpowiednią dramaturgię i myśli sobie: „Na jaki temat przez ostatnie pół godziny ona zabierała głos ?” Przecież w tym czasie tyle bodźców mogło dotrzeć. Mogło jakieś fajne auto przemknąć za oknem.
Ukochana drużyna mogła właśnie wygrywać mecz. Znowu za oknem mogła przemknąć fajna sąsiadka.
I tak dalej i tak dalej … A tu pada sakramentalne: „A co ty o tym sądzisz ?” Najbezpieczniej jest wtedy niczego świadom przytaknąć. Gorzej kiedy nazajutrz ku zdziwieniu takiego pana może się potknąć o puszkę pełną farby i zastać pokój oklejony gazetami. Dlatego starzy wyjadacze zawsze, bez względu na okoliczności odpowiadają: "Ależ kochanie, mniej słów, mniej szkód". No, ale czasem słowo się rzeknie. Mimo, że tutaj konsekwencje nie są jeszcze takie złe. Jest gorzej kiedy w trakcie monologu poprosi : „Powiedz mi coś miłego”. Co w przybliżeniu oznacza tyle samo co groźba skierowana w stronę mężczyzny. Kobieta podstępnie stwarza pole minowe i każe szybko przez nie przebiec w taki sposób, żeby w konsekwencji działania zostać dalej na dwóch nogach. Kobieta nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna potrzebuje niekiedy i całego dnia, żeby powiedzieć komplement. Często nosi się z zamiarem powiedzenia go w nadziei, że będzie mieć spokój przez najbliższy tydzień. Niestety nie zdajemy sobie sprawy z tego, że kobieta mogłaby tego słuchać bez przerwy. No i jest panika. Bo prośba padła już dawno temu, a my nadal w pozycji zawieszonej na „leniwca” nie wiemy jak wybrnąć z sytuacji. Mężczyzna w ostateczności zareaguje na bodziec wzrokowy i już chce wydusić z siebie: „Ładnie wyglądasz”. Ale gdzie tam. Kobiecie to nie wystarczy. Ona złośliwie przetwarza każdą docierającą informację i może uznać, że faktycznie wygląda ładnie, ALE. No właśnie …
„Ładnie wyglądasz” może odnosić się do stanu rzeczy na dziś i wtedy może paść: „A normalnie to ci się nie podobam, tak ?”.Dlatego należy szybko wycofać się z tego pomysłu. Można spróbować inaczej, ale tu też nie trudno o minę pod stopami, bo on chce tak jak ona lubi czyli musi pojawić się detal. Wtedy kombinujemy: „Dobrze wyglądasz w tej …”. I tu jest mina dlatego, że mężczyzna zna tylko podstawowe kolory i za nic nie zna nazw poszczególnych części garderoby pań. Oczywiście można strzelać, że to co ma na sobie to szlafrok, sukienka, apaszka i inne halki, ale stopień ryzyka jest nie bez znaczenia. Są też tacy panowie, którzy w histerii szybko wymieniają: "Jesteś przepiękna, bystra, inteligentna, nieziemska, olśniewająca, pociągająca …” Ten proces odbywa się do momentu utraty tchu delikwenta. Wydawałoby się, że jakoś wybrnął, bo już ją tak wyszczególnił, że lepiej się chyba nie dało. Ale wtedy ta sarkastyczna i wątła istotka odpowiada: „No tak, ale powiedz mi coś nowego. Coś czego wcześniej mi nie mówiłeś.” Ewidentnie domaga się więcej, a miny wciąż trzeszczą pod nogami. Ostatecznie najgorszą rzeczą jaka może paść, która najbardziej wprowadza w zakłopotanie to: „A ty mnie jeszcze kochasz ?”. Mąż, który się nie boi odpowie bez cienia wątpliwości: „No przecież ci już raz powiedziałem”. Niemniej jednak ciężko jednoznacznie odpowiedzieć, bo każda odpowiedzieć wzbudza kolejne pytanie. Bo niby tak samo się kocha i bezwarunkowo, ale w przypadku mężczyzny jest inaczej. Dzisiaj akurat może zdarzyć się, że będzie kochać mniej, bo mu coś w pracy nie wyszło. Ona kocha bezwzględnie. On dzisiaj ma zły dzień. Ona kocha absolutnie. On już dostaje szału, więc z uniżeniem odpowie ,a właściwie palnie: „Kocham.”
„Ale na pewno ?”-zapyta.
„Tak na pewno”- odeprze atak.
„Eee, tylko tak mówisz”- wbija nóż w plecy.
I to dowodzi temu, że każda odpowiedź będzie zła czyli innymi słowy pytanie czy ją kochamy jest zwyczajnym wstępem do kłótni. Wydawałoby się, że wystarczy często „to” mówić i będzie dobrze.
Otóż nie. Mówienie tego często i przy każdej okazji nabiera prędzej jakieś mocy urzędowej niż rozładowania emocji. Drogie Panie – nie zadawajcie takich pytań. I bez tego życie nasuwa wiele wątpliwości, ale jeżeli facet nawet jak tylko od święta powie, że kocha to powinno oznaczać, że pokrył ostatni rok wątpliwości i dał nadzieję na następny. Dzisiaj o te słowa niestety wyciera się buty.
„Kochanie ty moje podaj mi cukier, tak strasznie cię kocham”.
„Dobranoc misiu pysiu, kocham cię nad życie”.
Lepiej czasem nic nie mówić, bo jak to się rzekło: „mniej słów, mniej szkód”.
Pozwolę sobie z tej okazji zamieścić wiersz (już z brodą) mojego autorstwa, który co prawda gorzki, ale stosowny.
Jak świat światem, czym był ideał do grobowej deski ?
Absurdem jest, że nieidealność stanowi cud powszechny
Spójrz na grecką rzeźbę i zobaczysz, że ta nie ma ramion
Bodaj niekompletne jest jej ciało to wzruszyć potrafi
Zatem może w brzydocie wszechrzeczy wzór odnajdziesz
Niczym charakter człowieka, niszczejący i pełny zubożeń
Broń tego świata pełnego od rozbitych naczyń
Bo może nie wiesz, że śpisz odwrócony plecami do ideału |