Czy Wy też rejestrujecie u siebie poprawę nastroju?
Przyjaciel, z którym niemal co wieczór wymieniamy komunikaty o wzroście ciśnienia i adrenaliny, i nagłych „dołkach” samopoczucia, w nieco manipulowanej reakcji na świat, na jego zasadniczą niereformowalność, etc., nagle naruszył dotychczasową syntonię naszego zrzędzenia.
- Przeczytałem twoje felietony!
- I…?
- Zgadzam się, ale- nie gniewaj się –mam pewne spostrzeżenia…
- Co ci nie odpowiada?
- W zasadzie akceptuję wszystko, co napisałeś…. To znaczy, tezy! Ale mógłbyś trochę lżej? Zadbać o ton… Odnieść można wrażenie, że nazbyt akcentujesz swoją erudycję… Styl jakiś, za przeproszeniem, ex catedra?
- Wybacz, że prezentuję formę, która ci niezupełnie pasuje! Upieram się, że quasi-ekspercki ton, przez akademicką-wyszukaną-jak ją zwał tak ją zwał- terminologię, to nie tylko skrzywienie zawodowe… W końcu zostałem wyedukowany na socjologa… A socjologia coraz wyraźniej orientuje się na inżynierię społeczną, czytaj: manipulację… Media w retoryce, marketingu,etc. wpychają tę nowomowę... Politycy też od dawna nie mówią ludzkim językiem!
- To po co to robisz?
- Bo elektorat – kolego – którego emanacją jest parlament i senat, wyrwany na ulicy do wypowiedzi telewizyjnej, tokuje jak celebryci, idole! Nawet menel tak samo, jak nie klnie… Pomieszanie zaczyna się od języka!
- Po co to robisz?
- Odreagowuję!
- Co?
- Ja też nie rozumiem ani świata, ani jego logiki na bazie ciągłej totalnej promocji sprzeczności! Co raz ma żelazne dowody na ocieplenie klimatu, i wnet równie żelazne, pod auspicjami nauki, dowody na bliską perspektywę epoki lodowcowej! Raz kieruje się racjami krucjaty przeciw esencji terroryzmu w Iraku, to znów wstrząsany faktami bestialskich tortur jeńców w Guantanamo!
- To chociaż w lekkiej formule felietonu zaproponuj coś wiosennego? Trochę twórczego fermentu w ironiczno-kpiarskie tonacji, z komponentą nadziei-optymizmu? Wiosna! Potrzeba oddechu!
- Mój teść na pyłki wiosenne reaguje atakiem astmy! Choćby nie wiem jak zagadywać nadzieję oddechu, dusi się! I, gdybym próbował go wówczas jakąkolwiek literacką manierą rozbawić,
zamiast trzymać się precyzyjnie faktów, mógłbym odpowiadać przed sądem za zaniechanie!
|