Szukaj Strona Główna   Wszystkie felietony   Kontakt   Napisz Felieton   Regulamin
Kategorie
Codzienność (258)
Kultura (53)
Media (159)
Obyczaje (214)
Ona-On (81)
Polityka (223)
Społeczeństwo (330)
Sylwetki (42)
Inne (316)
Poczekalnia (168)

Subskrypcja
Powiadamianie o nowych felietonach:


Reklama

Ostatnio komentowane
To będzie ten medal? (30-07-2010 01:31)
Ekshibicjonizm gorszy od faszyzmu! (29-07-2010 11:35)
Wirtualna randka jak z Tesco (29-07-2010 12:33)
Firma (29-07-2010 10:37)
Czas na reklamę (29-07-2010 02:12)

Zaloguj się
Login:
Hasło:
zarejestruj się

Perfumeria internetowa
Domzapachow.pl - perfumeria internetowa

Najpłodniejsi autorzy


Fabularyzowana historia o walce z systemem. Z happy endem
Fabularyzowana historia o walce z systemem. Z happy endem
Student odważył się walczyć z systemem. Maj, a on, gdziekolwiek jest- na imprezie w akademiku, na grillu czy w pubie- nie tyka się alkoholu. Względy zdrowotne, przegrał zakład, próbuje wyrywać „na ekscentryka”, może chce stracić znajomych i stać się odludkiem - nie wnikam. Tak czy inaczej system się wali. A Daria z nazwiskiem po ojcu potrzebuje naszej pomocy. Konkurs jakiś chce wygrać. Ale o tym później.

Student jest obserwowany przez uprawiających bardziej konwencjonalne studiowanie kolegów w dzień i w nocy. Pełni empatii i litości organizują łapanki i akcje dywersyjne, co by człowieka, co to najwyraźniej na życiowym zakręcie się znalazł- poratować. Przyłapany zostaje na samotnym wałęsaniu się po zmroku przez kumpli, którzy z racji piątku znajdują się w swoim ulubionym stanie. Następuje krótka wymiana zdań, w której grupka przytacza całą serię przekonujących argumentów, żeby jednak skoczyć gdzieś na drinka, względnie do monopolowego i pod most się upodlić, jak za czasów liceum. Student tonem mocnym i pewnym odmawia, by trzy godziny później krokiem mocno niepewnym wygramolić się z resztą z pobliskiej speluny, radośnie poklepywany po plecach przez współbiesiadników, choć może raczej winienem rzecz- filantropów. Otwiera się nieco i daje się podejść sprytnej grupie samozwańczych terapeutów uzależnień - w tym wypadku, niezwykle groźnego, choć rzadkiego uzależnienia od trzeźwości. Student zwyczajnie kaca się bał. Najstarszy z grupy - nie metryczką, ale stażem, taki typ, co gdyby się z gorszych rodziców narodził, albo w gorszym środowisku wychował, niechybnie skończyłby pod sklepem prosząc o drobne, tonem podniosłym oznajmia, a młokosa pewnych prawideł tym łez padołem rządzących jednocześnie uczy:
- Czasem po prostu jest tak, że wyrok jest już wydany i musi zostać wykonany- ręką ucisza próbę protestu- powiem ci (uwaga będzie pointa) bardziej, niż sobotniego kaca, nie lubię tylko piątkowej trzeźwości.

A wracając do Darii. Nie znam dziewczyny, co tylko dodaje historii kolorytu. Napisała do mnie bidulka, żebym wszedł, kliknął, przecież to nic nie kosztuje. W pierwszej chwili chciałem altruistycznie pomóc, ale szybko przypomniałem sobie, że świat jest raczej brutalny i do bezinteresownej pomocy nieskory, to i ja się niepotrzebnie przed szereg wychylał nie będę. Ale jeśli ktoś zna Darię i jest to bliska jego sercu osoba - niech koniecznie się z nią skontaktuje.
AjWaj
Ocena: 2,80, ilość głosów: 5, ilość wyświetleń: 403
Oceń ten felieton:

Poleć ten felieton znajomemu


Komentarze

Komentarze do: Fabularyzowana historia o walce z systemem. Z happy endem
a jakiś morał?
qbx
18-07-2009 10:36:24 AM

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz do: Fabularyzowana historia o walce z systemem. Z happy endem
Tytuł
Treść
Autor
Wpisz tekst z obrazka:

Copyright by felieton.pl 2004. InetMedia - pozycjonowanie stron www, Linki, Felietony
Felieton.pl poleca: Hotele w krakowie, Cityinfo

zachodniopomorskie | opel vectra | pompa | wielkopolskie | miasta