„Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.”
Ze słowami wybitnego pisarza Stanisława Lema nie sposób się nie zgodzić. Poziom komentarzy na internetowych serwisach jest co najmniej żałosny. Wierzę w wolność słowa, ale dzisiejsi internauci (a przynajmniej lwia część) zdecydowanie przekraczają granice moralności. Żyjemy w państwie demokratycznym, ale gdy czytam kolejne przepełnione nienawiścią, gniewem i szyderstwem wpisy, to zastanawiam się „Skąd ta frustracja?”. Ciężko nie zauważyć setek wyzwisk pod adresem pana Tomasza Raczka czy Tomasza Jacykowa na temat ich orientacji seksualnej. Sprawa nietolerancji to temat-rzeka, ale dlaczego ta agresja przenosi się do Sieci ? Anonimowość napędza chamstwo, osoby publiczne codziennie są obrażane, oszczercy „nakręcają” się nawzajem. Jakość sieciowej debaty publicznej stała się żenująco niska. Czemu służą uwagi na temat niedostatków urody pani Kingi Dunin ? Czemu służą inwektywy skierowane przeciwko Dorocie „Dodzie” Rabczewskiej czy Grzegorzowi Rasiakowi ? Czemu służą nieprawdziwe wpisy, przepełnione kłamstwem, mające na celu obrażenie innych osób ? Czemu jest tyle wściekłości i swoistego jadu ? Nie rozumiem także faktu, że opinie są w większości negatywne, przeważają obelgi, nie pochwały.
Kolejna rzecz, która mnie bulwersuje, to nie tylko treść merytoryczna, a poziom gramatyczny czy ortograficzny. Cały czas spada sprzedaż książek, literatura poszła w kąt, co powoduje rażące błędy językowe, brak jakiejkolwiek ortografii, natłok „emotikonek”, masa zapożyczeń. Polska młodzież niestety nie szanuje ojczystej mowy. Wulgaryzacja języka jest przerażająca. Ordynarne słowa na portalach społecznościowych to już norma. Mówię precz jakże ostatnio modnym „rzucaniu mięsem. Na forach dominują „trolle”, na witrynach typu nasza-klasa.pl ograniczona młodzież. Anonimowych oszczerców, frustratów i krytykantów z dnia na dzień przybywa.
Powiedzenie „głupi jak but” śmiało zamieniłabym na „głupi jak internauta”. Czy ograniczyć internetową wolność słowa ? Żyjemy w państwie demokratycznym, ale uważam, że potrzebna jest cenzura, przynajmniej częściowa. Pora ograniczyć problem, ponieważ nie sądzę, żeby dało się go zlikwidować. Pora na zmiany. Pora na to, by w końcu Internet stał się miejscem, gdzie nie zasypie nas natłok idiotycznych komentarzy, gdzie ludzie zaczną dbać o język i styl swoich wypowiedzi, gdzie nie będzie chamstwa, ani ubliżania innym. Parafrazując : „Internauci, nie idźcie tą drogą!”. Od czego zacząć ? Najlepiej od siebie.
|