Za górami, za lasami żył pewien Twórca, który osiągnął sukces w branży muzycznej i udzielił wywiadu, w którym padły, między innymi, słowa:
„Totalna pogonka za pracą, kasą, lepszym autem. No i ten strach, że można wylecieć. A ty już wiesz, że wyścig nie ma znaczenia. Nic już nie musisz, poza tym by fantastycznie przeżyć życie”.
Słowa te zacytował pewien redaktor jako prawdę objawiona w programie o dużej oglądalności i uczynił to z wymalowanym na twarzy zachwytem, ganiąc społeczeństwo za zabijanie się za kasa, prace w korporacjach, zaciąganie kredytów i umiłowanie do mamony.
Nie, nie będę wytykać dziennikarzowi, ze łaja mnie za konsumpcyjne podejście do życia za pomocą medialnego przekazu jednej z największych komercyjnych telewizji. Zapewne nie pracuje tam za najniższą krajowa i zapewne nie byłby szczęśliwy, gdyby jego szefowie wymienili by go na inny model, wręczając mu wypowiedzenie z zapewnieniem, ze teraz, jak nie będzie musiał się zabijać pracując na rzecz tej okropnej korporacji będzie mógł być szczęśliwym człowiekiem. Kusząca wizja, ale nie. Spróbuje sobie wyobrazić za to, ze żyję prostym życiem, pozbawionym „pogonki za praca, kasa, lepszym autem” jak grzmiał mi redaktor posługując się słowami Twórcy wyrwanymi z kontekstu całego wywiadu.
Obraz pełnej szczęśliwości fantastycznego życia psuja mi wezwania do zapłacenia rachunków za prąd i gaz. Czynsz za mieszkanie jest pewny jak potępienie więc tez się upominają... nie jest bardzo dobrze...do tego mam wizje dziecięcia własnego, nieco głodnego i jeszcze dopominającego się o nowe podręczniki do szkoły. Może i dziecku tez można odpuścić szkole jako coś co „musisz” ale niestety państwo jest podłe i nauka do pewnego wieku jest obowiązkowa.
Wyobraźnia rusza dalej. Trzeba coś jeść, na czymś spać i okrywać swoje ciało bo przyszło nam żyć w klimacie umiarkowanym i między ubranymi ludźmi, którzy nie wiedzieć czemu krzywo patrzą na jednostki ludzkie spacerujące w workach jutowych. Można być ponadto i przenieść się na przyjaźniejsze, dziewicze tereny nie skalane cywilizacja, gdzie jedzenie rośnie na lace lecz dalej pozostaje kwestia czterech ścian i aury, która jakoś ma w nosie, ze chce żyć fantastycznym życiem.
Wizualizując szczęśliwe życie ciągle odganiam myśli o spędzeniu przyjemnego czasu nad brzegiem morza, kupowaniu płyt z muzyka autora przytoczonych slow z początku felietonu, oglądaniu beztroskim telewizji, zwiedzaniu przepięknych miejsc na tym łez padole i innych przyziemnych rzeczy za które trzeba płacić...widać świat nie oglądał pouczającego programu.
Wracam do rzeczywistości. Słowa Twórcy nie są pozbawione sensu i On pewnie wie co mówi. Jest człowiekiem dojrzałym wiekowo, który osiągnął sukces i spełnienie artystyczne i co najważniejsze- ukazuje subiektywne widzenie świata. Użył on sformułowania „JUŻ nie musisz” bo on JUŻ nie musi. Całe życie zapracował na to, aby teraz spokojnie żyć, co widać umknęło uduchowionemu redaktorowi.
Większość ludzi właśnie boi się zwolnień z pracy, chce brać dobre pieniądze za swoja prace i ugania się za lepsza kiedy takowych nie dostaje, aby kiedyś, na starość wieść spokojne życie.
Można dywagować o stopniach poświecenia i granicach chciwości ale jedno pozostaje niezmienne... aby funkcjonować we współczesnym świecie trzeba mieć pieniądze, a te można zdobyć, biorąc pod uwagę uczciwych ludzi nie parających się przestępstwami i przekrętami, tylko i wyłącznie pracą.
Życzę wszystkim czytającym ten felieton ludziom, aby dzięki własnym staraniom doświadczyli stanu ducha Twórcy bo właśnie to jest odzwierciedleniem tego, że się udało i życzę dystansu do medialnych mądrali, którzy wiedzą lepiej co autor miał na myśli. |