Cicho wszędzie, głucho wszędzie… Co to będzie?
W TVP Info niepewność… PO-PIS w zwarciu.
Zwykle nokautujący cios poprzedza odpowiedni zamach.
Tymczasem adwersarze znużeni jałowym klinczem, i bliska otępienia nieciekawym widokiem widownia, przysypia.
W klimatyzowanych pomieszczeniach rozmaitych hoteli All inclusive, lub pod osłoną drzew, listowia i krzewów krajowych pojezierzy.
Mózgi przegrzane upałem i imprezami Lata nie produkują nic, czemu dodatkowo towarzyszy produkcja ciepła. Perystaltyka strawi każdy festiwalowy pomysł, tzw. artystyczny, byle jego wysterowana temperatura, nie przekraczała temperatury najniższego nawet poziomu organizmu, choćby np. stóp… Nic, co jak ciepło może uderzać do głowy… Broń Boże nic, co mogłoby grozić zagotowaniem mózgowia!
Niebawem, jednak, media wrócą do konkurencyjnej aktywności.
Paroksyzmy klimatyczne ustąpią miejsca szarzyznom jesieni.
Chcąc nie chcąc, imperatyw sondaży popularności, oglądalności i czytelnictwa, wyrwie polityków, cele brytów, i tzw. elektorat z sennego letargu.
Jak by nie było, za rok wybory!
Moi Drodzy!
Kto się spodziewa, że będę próbował pseudo-analizy szans wyborczych, żeby Was irytować rzekomo naukowym podejściem, myli się… Albo, że jestem obudzonym przez jakiegoś mocodawcę „agentem-śpiochem”, który za wierną mu służbę, może rachować beneficja, też się myli… I tak dalej, i tym podobne!
Ledwie jakiś mglisty cień mojej sympatii towarzyszy konkretnym osobom, ze świata polityki. Co więcej, ta „krótka ławka” raczej tolerancji niż sympatii, ma własność kurczenia się. Stygmat działacza politycznego, jakiejkolwiek partii, jest w mojej emocji obciążony pejoratywnie.
Tak samo, jak Wy, po każdej elekcji czuję się podle. Nie dość, że wszedłem w tłum, gdzie rozmaita szumowina spenetrowała moje kieszenie, i skrytki. Zagapiony na znane sztuczki i przekręty cwaniaków, którzy sami siebie reklamują jako iluzjoniści, wciskałem sam sobie (nawet „na siłę”) –jako nową wartość - infantylną naiwność, której „meandry” porzuciłem wraz ze sztubackim chciejstwem przed wielu, wielu laty!
Potem, „systemowo funkcjonalne” media, zakomunikują, że właśnie swoją Władzę wybrał Naród, czyli osobiście ja i pewna zbiorowość, której jestem integralnym uczestnikiem. Czyli Naród… Czyli, bliżej nieokreślona hipostaza Wspólnoty, powiązanej m.in. jednością języka. Czyli, na przykład, rzekome Nasze „pobratymstwo” także z językiem spod tzw. „budki piwa”, etc. Oraz rzekoma „Wspólnota” systemów wartości… „Pobratymstwo” kapitału i pracy? „Pobratymstwo” apoteozy PRL-u i wyzutych w tzw. rachunku wywłaszczenia (w sensie prof. K. Poznańskiego, w: pracy pt. „Wielki Przekręt”)?
Dla przypomnienia, prof. T. Kotarbiński, określał hipostazę, jako wiarę, że istnieje Rzecz, na podstawie tego, że w mowie istnieje rzeczownik.
Krótko mówiąc, czy wziąłem faktycznie osobiście udział w elekcji, czy – nie, otrzymałem Partię Przewodniczkę z Premierem i Rządem, Prezydenta, i całą resztę, której muszę okazywać respekt, pod rygorem (w końcu) zastosowania wobec mnie przemocy, na którą rzekomo a priori się zgodziłem.
Cały ten w/w „cyrk” nazwano „Demokracją parlamentarną”. Dla odróżnienia być może od „Demokracji Ateńskiej”, która też hipostazę, zwykła koloryzować przymiotnikiem.
Zatem, „krótka piłka”: Wybierać, czy mieć to „w tyle”?
Odpowiem, co ja zamierzam zrobić… Żaden przegląd programów partyjnych!
Tylko przegląd Osobowości: Tusk, Pawlak, Piechociński, Zych, Sierakowski, … I, szlaban!
Ani jednej dodatkowej figury!
Dlaczego, aż trzech z PSL-u? Widać, podlegam jakimś podprogowym, nieuświadomionym impulsom, bo racji partyjnego priorytetu nie rejestruję u siebie… Dlaczego, nikt z PIS-u? Brak polityka krajowego choćby kalibru!
Proponuję podyskutować o postrzeganiu każdej z w/w Osobowości. Czynię to w moim osobistym interesie… Sam nie wiem jeszcze, kogo wybiorę.
Ale HASŁO WYBORCZE DLA NAS, Wyborców, mam: WYBIERZMY TEGO, KTO JEST NAM NAJLEPIEJ ZNANY!
ZŁO ZNANE JEST LEPSZE OD JESZCZE NIEODKRYTEGO!
|