Parę dni temu wybrałam się ze znajomym na spacer. Akurat przechodziliśmy obok kiosku LOTTO, przed którym stała długa kolejka klientów. Wszędzie pełno było porozwieszanych plakatów informujących o wielkiej kumulacji.
- Zobacz, musimy wypełnić kupon, do wygrania jest 18 milionów! Wiesz, co moglibyśmy sobie kupić za takie pieniądze? – zawołał mój towarzysz i ustawił się w kolejce.
18 milionów – pieniądze rzeczywiście ogromne, ale szansa na wygranie tej sumy – bardzo mała – pomyślałam, ale sama tez przezornie wysłałam los.
No bo jak można wierzyć w wygraną w toto-lotka? Skąd można wiedzieć, czy liczby przez nas wybrane zostaną wylosowane? A co, jeżeli maszyna wybierze je przy następnym losowaniu, kiedy my zdecydujemy się na zupełnie inne liczby? Chociaż przecież są ludzie, którzy przez całe życie obstawiają tę samą kombinację cyfr, ale wielka wygrana jakoś do nich nie trafiła. To może lepiej zdać się na pomoc komputera i wybrać system chybił-trafił? Nie ma wówczas problemu z wyborem liczb, nie trzeba wypełniać kuponu. No ale… te numerki takie jakieś obce, bezduszne, nie nasze… No to co, może lepiej zdecydować się na jakieś szczęśliwe liczby? Ale co wybrać? – datę urodzenia, zaręczyn, ślubu, numer mieszkania, a może cyfrę, którą nie wiadomo dlaczego po prostu lubimy przez całe życie? A jeśli i tak się nie powiedzie – to czy te liczby przestaną być szczęśliwe? Na pewno mogą przestać być przez nas lubiane. To może zastosować rachunek prawdopodobieństwa i za pomocą obliczeń matematycznych wyprognozować, co maszyna dzisiaj wylosuje. Niektórzy ludzie grają w ten sposób przez całe życie i wygrywają pieniądze, nawet zdarza się, że jest to dla nich jedyny sposób zarobkowania, ale jest to bardzo czasochłonne i raczej nie skutkuje tymi najwyższymi wygranymi. Można jeszcze samemu przeprowadzić próbne losowanie i wybrane liczby zakreślić w kuponie – może akurat się uda?
No dobrze, przypuśćmy, że liczby są już wybrane. I co dalej? Kupujemy kupon (lub kilka kuponów) i czekamy na losowanie, marząc o wielkiej wygranej i zastanawiając się, na co ją przeznaczymy. Przydałoby się większe mieszkanie, nowy samochód, wycieczka w jakieś egzotyczne miejsce, gdzie zawsze chcieliśmy pojechać, a może nowy komputer? Już widzimy się opływających w bogactwa i luksusy, nie obawiających się o przyszłość, urządzonych finansowo na całe życie. Już widzimy, jak przyjaciółka z zazdrością czyta kartkę pocztową, którą wysłaliśmy jej z Majorki. Już wybieramy z katalogu najpiękniejsze i najdroższe meble do salonu w nowym apartamencie. I wtedy właśnie wybija godzina losowania… Z niecierpliwością patrzymy na radosnego prezentera i czekamy, aż maszyna wylosuje nasze upragnione liczby. Pierwsza, druga, trzecia, czwarta, piąta, szósta… i nic… Znowu się nie udało, nie zgadza się ani jedna liczba. Trzeba pożegnać się z bogactwem, mieszkaniem, nowym samochodem. Trzeba wrócić z wymarzonej Majorki do szarej rzeczywistości. I trzeba zastanowić się, gdzie popełniliśmy błąd: wytypowaliśmy złe liczby, zbyt pochopnie zaufaliśmy systemowi chybił-trafił, może coś nie zgadza się w naszym rachunku prawdopodobieństwa, albo wypełniliśmy za mało kuponów? A może po prostu niepotrzebnie uwierzyliśmy w możliwość wygranej, może niepotrzebnie zdecydowaliśmy się zagrać?
No cóż, nie wiadomo… Wiem natomiast, że jeśli za jakiś czas znowu przytrafi się wielka kumulacja, to na pewno spróbuję szczęścia jeszcze raz. Może akurat się uda…
|