Szukaj Strona Główna   Wszystkie felietony   Kontakt   Napisz Felieton   Regulamin
Kategorie
Codzienność (258)
Kultura (53)
Media (159)
Obyczaje (214)
Ona-On (81)
Polityka (223)
Społeczeństwo (330)
Sylwetki (42)
Inne (316)
Poczekalnia (168)

Subskrypcja
Powiadamianie o nowych felietonach:


Reklama

Ostatnio komentowane
To będzie ten medal? (30-07-2010 01:31)
Ekshibicjonizm gorszy od faszyzmu! (29-07-2010 11:35)
Wirtualna randka jak z Tesco (29-07-2010 12:33)
Firma (29-07-2010 10:37)
Czas na reklamę (29-07-2010 02:12)

Zaloguj się
Login:
Hasło:
zarejestruj się

Perfumeria internetowa
Domzapachow.pl - perfumeria internetowa

Najpłodniejsi autorzy


Z przypadków Kubusia Fatalisty
Z przypadków Kubusia Fatalisty
Co w Łodzi szumi? Nie pluska już inwaginacyjna fontanna na Placu Dąbrowskiego ,bo ją wstydliwie i przed zimą zakryto styropianem. Nie pluska woda w większości łódzkich kranów, bowiem te odcięto od wody za sprawą wzmożonych (i bezładnych) prac kanalizacyjno-instalacyjnych. Pluska woda w głowach naszych niektórych notabli. Ale obok otwarcia IKEI mamy drugą sensację : będzie referendum w sprawie odwołania prezydenta m. Łodzi dr Jerzego Kropiwnickiego. Mimo moich zdolności prekognicyjnych (jasnowidztwa) nie zdradzę, jakie będą wyniki tego referendum, mówiąc prawdę niewiele mnie to obchodzi. Ale przypomniałem sobie, że w dniu wyboru Pana Prezydenta (miasta oczywiście) zdarzył mi się wypadek, który –odkurzony z rękopisu w tym miejscu (z przeprosinami, że nie jest to nowość) przytaczam całość ujmując w cudzysłów : „Wystukuję ten tekst jednym palcem. Aby uzyskać polskie znaki, naciskam AltGr nosem. Duszę się w gipsowym pancerzu. A jak się stało, opowiem. Wyszedłem w poniedziałek (11 listopada) z moim psem marki suka na wieczorny, a właściwie – na nocny spacer. Moja Maja –„płowa bestia” jest najpiękniejszym i najgłupszym [przepraszam wszystkie blondynki] owczarkiem niemieckim na Chojnach. Ale przecież jest przyjazna, miła i w obronie swego pana gotowa oddać życie. I kiedy sobie tak spacerowaliśmy, zza pleców wyskoczył nam wredny foksterier. Zaczął nas obszczekiwać, moja obrończyni zrobiła w tył zwrot, zakręciła mną w powietrzu i stało się nieszczęście. Grzmotnęło, zatrzeszczało i już wiedziałem, że nie jest dobrze. Nie wiedziałem, jednak, że jest aż tak źle. Z bólem się pozbierałem i popatrzyłem na beztroską paniusię, która – ot tak sobie -pupila puściła luzem. Zaciskając zęby, ale przecież grzecznie, zwróciłem jej uwagę, że psa trzeba prowadzić na smyczy. Pani owa z żelazną kobiecą logiką powiedziała, że nie mogła wiedzieć, iż i ja wyjdę o tej porze na spacer, a potem się rozwrzeszczała jak przekupka, że skończyły się wasze, komuchów czasy, że Łódź ma od wczoraj prawicowego prezydenta i że ona nie zamierza respektować głupich przepisów dotyczących procedury wyprowadzania psów na spacer. Oniemiałem. Nie mogła przecież wiedzieć, jakie mam polityczne poglądy (ostatnio jestem apolityczny), wybór uniwersyteckiego kolegi na Prezydenta m. Łodzi przyjąłem sympatycznie, zaś "w kwestii psów" zajmowałem rozsądne stanowisko. Nigdy nie byłem zwolennikiem zakuwania w kagańce ratlerków i pinczerków, foksterier bez smyczy wszakże to nieco inna sprawa. Zacząłem się zastanawiać, skąd się wzięła agresja mojej paniusi. Zapewne poczuła się winna a może i trochę przestraszona. Mógłbym przecież w majestacie prawa domagać się od niej odszkodowania za uszczerbek poniesiony na zdrowiu (skomplikowane złamanie kości ramieniowej) oraz finansowe straty (nie mogę przez miesiąc przyjeżdżać do Łowicza). Ale najlepszą formą obrony jest atak. A skoro kogoś atakujemy, musimy go ustawić na pozycji wroga. Dla mojej niemądrej sąsiadki wrogiem nr 1 jest komuch wszelkiej maści. Zostałem przeto dla niej komuchem. Nie sądzę, żeby prezydent Kropiwnicki zaczął swoje urzędowanie od zmiany "psiej ustawy”. Ale ona chyba i w takie cuda wierzy. Jak wyżej napisałem, jestem człowiekiem apolitycznym. Takie bolesne wszakże spotkanie z głupią przedstawicielką prawicy daje wiele do myślenia. A może nie ona jedna, może takich osób na prawicy jest więcej? Trzeba będzie się chyba przeorientować póki jeszcze jest czas. Rozpasana „prawiczka” z rottweilerem może być autentycznym zagrożeniem dla zdrowia (i życia) obywateli. Ale czy nie jest to klasyczny przypadek Kubusia Fatalisty?. Gdyby J. Kropiwnicki nie został prezydentem Łodzi, moja paniusia wychodziłaby na spacery prowadząc swego ulubieńca na smyczy. Ja zaś - cały i zdrowy – prowadziłbym w Łowiczu zajęcia retoryki i poetyki. Nie musiałbym pisać felietonu o swym bolesnym upadku. Upadku komucha.
Henryk Pustkowski
Ocena: 4,00, ilość głosów: 6, ilość wyświetleń: 236
Oceń ten felieton:

Poleć ten felieton znajomemu


Komentarze

Komentarze do: Z przypadków Kubusia Fatalisty
LEWA CZWÓRKA PRAWICY
P.S.Prawica wycelowała w ocenę "5", ale immanentna w niej lewizna potrąciła "4"! Poprawiam, i postanawiam "patrzęc jej na ręce", aż do końca..."5"!
Michał Wardęszkiewicz
29-11-2009 10:10:48 AM

HYMEN
Henryku!
Lewiznami prawiczków wciąż rozprawiczany, szukać zalecam hymenu po przeciwnej stronie...
Serdeczności!
Prof. Doktór Rehabilitowany Prawiczkowatości
Michał Wardęszkiewicz
29-11-2009 08:01:30 AM

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz do: Z przypadków Kubusia Fatalisty
Tytuł
Treść
Autor
Wpisz tekst z obrazka:

Copyright by felieton.pl 2004. InetMedia - pozycjonowanie stron www, Linki, Felietony
Felieton.pl poleca: Hotele w krakowie, Cityinfo

lodzkie | miasta | swietokrzyskie | zachodniopomorskie | podkarpackie