Szukaj Strona Główna   Wszystkie felietony   Kontakt   Napisz Felieton   Regulamin
Kategorie
Codzienność (258)
Kultura (53)
Media (159)
Obyczaje (214)
Ona-On (81)
Polityka (223)
Społeczeństwo (330)
Sylwetki (42)
Inne (316)
Poczekalnia (168)

Subskrypcja
Powiadamianie o nowych felietonach:


Reklama

Ostatnio komentowane
To będzie ten medal? (30-07-2010 01:31)
Ekshibicjonizm gorszy od faszyzmu! (29-07-2010 11:35)
Wirtualna randka jak z Tesco (29-07-2010 12:33)
Firma (29-07-2010 10:37)
Czas na reklamę (29-07-2010 02:12)

Zaloguj się
Login:
Hasło:
zarejestruj się

Perfumeria internetowa
Domzapachow.pl - perfumeria internetowa

Najpłodniejsi autorzy


Ars moriendi po krakowsku
Ars moriendi po krakowsku
Polska Służba Zdrowia (czy zasługuje na wersaliki?) nikomu nie służy, instytucje opieki zdrowotnej nikim się nie opiekują. Bo i po co? Chory zawsze lepiej wie, jakie leki ma kupić, zawsze podpowie lekarzom, o jakie badania i zabiegi zabiega jego wyeksploatowany organizm. A co jeśli nie?.. Służba zdrowia i tak nie chce dmuchać na zimne. Na gorące tym bardziej. Pewnego wieczoru zaczęłam umierać, mimo że wcale sobie tego nie postanowiłam. „Gorączka nie jest powodem do wysyłania karetki, nie ma zagrożenia życia” – półprzytomna podsłuchuję rozmowę sąsiadki szukającej dla mnie jakiejś deski ratunku w najbardziej zaskakującym przecież miejscu – na pogotowiu. Na znak protestu rtęć próbuje wyrwać się z więzów termometru bez skrępowania ścigając sie z kreską 40. Nie miałam szczęścia: moje życie nie było zagrożone. Zamiast nowego ambulansu przyjechało stare Taxi... Odyseja po krakowskich przychodniach skończyla sie na „ziemi obiecanej”. Obiecanej przez przepisy ustawy, która gwarantuje mi prawo do ochrony zdrowia. Niestety nie gwarantuje przestrzegania tych przepisów. Przede mną wejście (zamkniete, co prawda) do gabinetu nocnego anioła-stróża, sprawującego pieczę nad zagrożonymi życiami albo minimum zdrowiami. Po kilkunastuminutowym kołataniu w zbawcze drzwi unisono z kolataniem organu pompującego rozgorączkowaną krew, doznaję istnej iluminacji… Jestem uratowana! Z błędu błyskawicznie wyprowadza mnie kategoryczny ton łze-aniola: „Gdzie ubezpieczenie???” Krakowski szpital. Oddział zakaźny. Zielona maska. Skierowanie z wyróżnieniem: „grupa ryzyka, podejrzenie na A/H1N1”. Jestem wybrana. Mam najmodniejszy wirus. Czekam w izolatce godzinę, drugą, jeszcze pół i parę minut… Więcej modlitw nie pamiętam. Za żadną nie żałuję. To chyba koniec mojej kariery na tym świńskim od niedawna padole? Przyszedł władca chorób zakaźnych. Półgodzinnego wykładu na temat potencjalnych objawow i potencjalnych konsekwencji potencjalnego wirusa, którego potencjalnym nosicielem wciąż potencjalnie jestem, wysłuchałam z należytym skupieniem. Przecież chodzi o moje zagrożone życie! A teraz obiecane badanie? Dla pewności i spokoju (cytując łże-anioła z przychodni)? Chyba byłam już w niebie, bo skądś musieli mnie sprowadzić z powrotem na ziemię: „Uznajmy, ze nie ma pani tego wirusa. Wypiszę receptę drogiego lekarstwa, niekoniecznie łatwo dotępnego. Proszę kupić lub nie, zażyć lub nie - według pani uznania. Gdyby pani nie mogła oddychać, proszę się zgłosić ponownie.” Przynajmniej jedna cecha charakteru Polskiej Służby Zdrowia jest godna uznania - żelazna konsekwencja: ratuje tylko zagrożone życia. I nie ma, że boli. Szczęśliwie uzdrowiona stoję na przystanku i obserwuję pojazd do ratowania zagrożonych żyć z logo „Medicover”. Może ten, który po mnie nie przyjechał? Widzę posępne oblicza inicjatorow akcji ratowniczej. Ambulans znika za zakrętem, a ze mną pozostaje nadzieja, ze nie było w nim kogoś, dla kogo napis oznaczał „Game over”.
Ania Kodłyczewska
Ocena: 3,00, ilość głosów: 4, ilość wyświetleń: 354
Oceń ten felieton:

Poleć ten felieton znajomemu


Komentarze

Komentarze do: Ars moriendi po krakowsku
"koszyk świadczeń"
Memento mori! Ale- może- jest jeszcze kilka innych rzeczy, które wychyną grymas rozbawienia, z wym. koszyka świadczeń tzw. gearantowanych, przez sł. zdr... Świetny tekst! Piątka!
Michał Wardęszkiewicz
05-02-2010 09:37:49 AM

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz do: Ars moriendi po krakowsku
Tytuł
Treść
Autor
Wpisz tekst z obrazka:

Copyright by felieton.pl 2004. InetMedia - pozycjonowanie stron www, Linki, Felietony
Felieton.pl poleca: Hotele w krakowie, Cityinfo

zdrowe odżywianie | wycieraczki | Przenośniki łańcuchowe | Zdrowa żywność | szkolenia dla pracowników