Szukaj
Strona Główna
Wszystkie felietony
Kontakt
Napisz Felieton
Regulamin
Kategorie
Codzienność
(261)
Kultura
(54)
Media
(159)
Obyczaje
(214)
Ona-On
(83)
Polityka
(223)
Społeczeństwo
(335)
Sylwetki
(42)
Inne
(317)
Poczekalnia
(104)
Subskrypcja
Powiadamianie o nowych felietonach:
Reklama
Ostatnio komentowane
Orszak weselny
(10-03-2010 08:57)
W świecie kiczu
(07-03-2010 07:36)
Uczuciowy masochizm - Nigdy w życiu, Tylko mnie kochaj a Ja wam pokażę
(27-02-2010 03:16)
Uczuciowy masochizm - Nigdy w życiu, Tylko mnie kochaj a Ja wam pokażę
(26-02-2010 12:14)
Filmy erotyczne - seksualny rekord świata
(25-02-2010 10:28)
Zaloguj się
Login:
Hasło:
zarejestruj się
Perfumeria internetowa
Najpłodniejsi autorzy
wardęszkiewicz
(82)
Henryk Pustkowski
(69)
Andy Rutheford
(53)
MICHU
(46)
www.njnowak.tnb.pl
(39)
Ars moriendi po krakowsku
Ars moriendi po krakowsku
Polska Służba Zdrowia (czy zasługuje na wersaliki?) nikomu nie służy, instytucje opieki zdrowotnej nikim się nie opiekują. Bo i po co? Chory zawsze lepiej wie, jakie leki ma kupić, zawsze podpowie lekarzom, o jakie badania i zabiegi zabiega jego wyeksploatowany organizm. A co jeśli nie?.. Służba zdrowia i tak nie chce dmuchać na zimne. Na gorące tym bardziej. Pewnego wieczoru zaczęłam umierać, mimo że wcale sobie tego nie postanowiłam. „Gorączka nie jest powodem do wysyłania karetki, nie ma zagrożenia życia” – półprzytomna podsłuchuję rozmowę sąsiadki szukającej dla mnie jakiejś deski ratunku w najbardziej zaskakującym przecież miejscu – na pogotowiu. Na znak protestu rtęć próbuje wyrwać się z więzów termometru bez skrępowania ścigając sie z kreską 40. Nie miałam szczęścia: moje życie nie było zagrożone. Zamiast nowego ambulansu przyjechało stare Taxi... Odyseja po krakowskich przychodniach skończyla sie na „ziemi obiecanej”. Obiecanej przez przepisy ustawy, która gwarantuje mi prawo do ochrony zdrowia. Niestety nie gwarantuje przestrzegania tych przepisów. Przede mną wejście (zamkniete, co prawda) do gabinetu nocnego anioła-stróża, sprawującego pieczę nad zagrożonymi życiami albo minimum zdrowiami. Po kilkunastuminutowym kołataniu w zbawcze drzwi unison z kolataniem organu pompującego rozgorączkowaną krew, doznaję istnej iluminacji… Jestem uratowana! Z błędu błyskawicznie wyprowadza mnie kategoryczny ton łze-aniola: „Gdzie ubezpieczenie???” Krakowski szpital. Oddział zakaźny. Zielona maska. Skierowanie z wyróżnieniem: „grupa ryzyka, podejrzenie na A/H1N1”. Jestem wybrana. Mam najmodniejszy wirus. Czekam w izolatce godzinę, drugą, jeszcze pół i parę minut… Więcej modlitw nie pamiętam. Za żadną nie żałuję. To chyba koniec mojej kariery na tym świńskim od niedawna padole? Przyszedł władca chorób zakaźnych. Półgodzinnego wykładu na temat potencjalnych objawow i potencjalnych konsekwencji potencjalnego wirusa, którego potencjalnym nosicielem wciąż potencjalnie jestem, wysłuchałam z należytym skupieniem. Przecież chodzi o moje zagrożone życie! A teraz obiecane badanie? Dla pewności i spokoju (cytując łże-anioła z przychodni)? Chyba byłam już w niebie, bo skądś musieli mnie sprowadzić z powrotem na ziemię: „Uznajmy, ze nie ma pani tego wirusa. Wypiszę receptę drogiego lekarstwa, niekoniecznie łatwo dotępnego. Proszę kupić lub nie, zażyć lub nie - według pani uznania. Gdyby pani nie mogła oddychać, proszę się zgłosić ponownie.” Przynajmniej jedna cecha charakteru Polskiej Służby Zdrowia jest godna uznania - żelazna konsekwencja: ratuje tylko zagrożone życia. I nie ma, że boli. Szczęśliwie uzdrowiona stoję na przystanku i obserwuję pojazd do ratowania zagrożonych żyć z logo „Medicover”. Może ten, który po mnie nie przyjechał? Widzę posępne oblicza inicjatorow akcji ratowniczej. Ambulans znika za zakrętem, a ze mną pozostaje nadzieja, ze nie było w nim kogoś, dla kogo napis oznaczał „Game over”.
Ania Kodłyczewska
Ocena:
3,00
, ilość głosów:
4
, ilość wyświetleń:
262
Oceń ten felieton:
1
2
3
4
5
Poleć ten felieton znajomemu
Komentarze
Komentarze do: Ars moriendi po krakowsku
"koszyk świadczeń"
Memento mori! Ale- może- jest jeszcze kilka innych rzeczy, które wychyną grymas rozbawienia, z wym. koszyka świadczeń tzw. gearantowanych, przez sł. zdr... Świetny tekst! Piątka!
Michał Wardęszkiewicz
05-02-2010 09:37:49 AM
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz do: Ars moriendi po krakowsku
Tytuł
Treść
Autor
Wpisz tekst z obrazka:
Ostatnio dodane
WSTYD
(09-03-2010)
Nie siedź w miejscu to Cie znajdą...!
(25-02-2010)
DUPA POD LUPĄ
(25-02-2010)
Przyzwoity film, nieprzyzwoity reżyser
(18-02-2010)
Jeśli antyliberalizm, to również gospodarczy! (2008)
(13-02-2010)
Szkla.com
Najczęściej czytane
Filmy erotyczne - seksualny rekord świata
(316644)
Rozkład jazdy PKP, kolei
(307113)
List wkurzonego męża - turbo diesel i olej rzepakowy? Ale syn ma wtrysk
(185944)
NASZA KARUZELA - czyli jak wydałem czasopismo satyryczne
(167848)
O szkodliwości palenia - czyli dlaczego wyginęły dinozaury?..
(152862)
Najwyżej oceniane
M jak Martyrologia
(4,96)
Zaniechanie na wiosnę
(4,96)
Do boju Polsko!
(4,95)
Punkt widzenia udupienia
(4,83)
Libertas
(4,81)
Linki
-
Cytaty, aforyzmy
-
Przeprowadzki
-
Białowieża
-
Pralki, zmywarki, kuchnie
-
Hotele w krakowie
-
Odżywki dla sportowców
-
Agencja BTL
-
Cytaty
-
Kraków
-
Teflon
-
odzyskiwanie danych
-
Projekty domów
Copyright by felieton.pl 2004.
InetMedia - pozycjonowanie stron www
,
Linki
,
Felietony
Felieton.pl poleca:
Hotele w krakowie
,
Cityinfo
Nauka jezyka angielskiego
|
projektowanie stron piotrków trybunalski
|
wypożyczalnia samochodów Katowice
|
tłumaczenia angielski
|
teksty piosenek