Przychodzi mi odszczekać „Dupę pod Lupą”. Dlaczego? Bo się Jej przyjrzałem, w TVP” NA ŻYWO”. Tomasz Lis. Fundament garnituru dla dystyngowanie układanego łba, z olśniewająco wydepilowaną prostą przedziałka. Drugi gość Lisa, to „Woody Allen” Wojewódzki... Kuba , konektor popisów scenicznych byłego „Skrzetuskiego” i byłego „Kmicica-Azji Tuchajbejowicza” , ponoć na modłę scenariusza amerykańskiego Woody Allena.
Owa, której się – jak powiadam - przyjrzałem, Joanna Szczepkowska, manifestowała nadal swobodę swojej Misji Przekraczania Obszaru Kompromitacji. Kuba , Celebryta Asertywności Beztalencia, próbował wcisnąć się choćby do Poczekalni Skandalu... Ale Celebrytka Przekroczenia Obszaru Kompromitacji, poprosiła intruza, o odrobinę skromności.
- Niech Pan przestanie, Panie Kubo! Przecież, nie jest Pan w pracy?- Kuba , jak pochwycony „za jaja” chłopczyk, poczerwieniał, i odłożył na stolik szklankę z wodą, którą ze starego TVN-owskiego nawyku próbował celebrować. Twarz, jak gutaperka, marszczyła się z nadludzkiego wysiłku uformowania czegoś trwalszego niż zmienna nieokreśloność mimikry.
- Tylko raz! Ten jeden raz! Występuję jako aktor. Przecież zaproszony przez legendy sztuki aktorskiej. Sam Olbrychski! I, tak dalej! Jako dziecko już chciałem być aktorem. Więc, to tylko jednorazowa… Naprawdę jednorazowa, realizacja dziecięcego marzenia… A,scenariusz? Czuję się polskim Woody Allenem! Napisał jakby dla mnie!
- Jakby to Panu powiedzieć, Panie Kubo? Teatr, to coś innego?
- Chwilę! Spróbujmy uporządkować… Pani Joanna ma głos? – Lis wykonał coś w rodzaju przyśpieszonego tai chi dłońmi.
- Nie chcę przekrzykiwać Pana Kuby!
- Ale zrozum Tomku! Ja nie będę aktorem! Tylko ten raz, zaprosili! Zresztą ludzie chcą oglądać… Głosują nogami… Pani Joanno! Bilety wyprzedane na pół roku! Kto by chciał wydawać kasę na kompromitację?
Pytanie niemal zawisło w powietrzu. Oto, czerpiący nieustannie satysfakcję z zażenowania wytypowanych przez siebie rozmówców, „Woody Allen” skrojony z Wojewódzkiego chamstwa, pojął, że węzeł tematyczny „kasy” ze Sztuką, może być dlań gordyjski. Niemal zwierzęcy instynkt medialny Lisa odgrodził go od nieszczęśnika pobłażliwym uśmiechem, z jakim wytresował w sobie mimikę na okoliczność chwilowego upadku kogoś ze swojego Towarzystwa. Zaś aktorka, biczowana werbalnie przez kolegów aktorów, i innych kibiców, spoważniała ściągając ze swojego repertuaru maskę badacza owadów.
- Ale ma Pan zupełnie mylne pojęcie o teatrze! Kasa to nie wszystko! Tak samo, jak eksperyment… Jeśli trwa wiecznie!
- Że tak powiem, podobnie jak pokazanie pośladków, Pani Joanno? – Lis uwodzicielsko przechylił głowę, łypiąc porozumiewawczo na Kubę.
- Ja nie tylko pokazałam pośladki…
- Co ma konsekwencje! Pani koledzy z teatru, i tak dalej, wszyscy się odcięli?
- Ludzie, czy wy wiecie, co jeszcze pokazałam? Widzieliście wszystko? Panie Redaktorze? Czy widzieliście, jak pozdrowiłam wszystkich „Heil Hitler!”?
- Jakie „Heil Hitler!”?
- Nie widzieliście! Nikt nie zauważył! Co to za kraj? Ludzie! A, Holocaust? I tak dalej? Wszyscy widzieli moje pośladki! Gratuluję!
Osłupiałem. Jak Lis, jak Wojewódzki, jak publiczność telewizyjna. Dlaczego nikt nie wstał, żeby oświadczyć.
- I Hercules dupa, kiedy ludzi kupa! Przepraszamy! Przepraszamy! My wszyscy, homo sovieticus! Reagujemy na proste bodźce – powiedzmy – fizjologiczne… A pozdrowienie hitlerowskie uchodzi naszej uwadze! Symbol Zła przechodzi bez echa na widok gołej dupy!
Wstyd!
|