Szukaj Strona Główna   Wszystkie felietony   Kontakt   Napisz Felieton   Regulamin
Kategorie
Codzienność (255)
Kultura (51)
Media (151)
Obyczaje (211)
Ona-On (79)
Polityka (211)
Społeczeństwo (320)
Sylwetki (40)
Inne (299)
Poczekalnia (1749)

Subskrypcja
Powiadamianie o nowych felietonach:


Reklama

Ostatnio komentowane
Abonament telewizyjny - za co? (03-09-2016 05:37)
Abonament telewizyjny - za co? (28-08-2016 04:47)
WOŁYŃ 72 ROCZNICA (28-08-2016 04:09)
Już Święta! (28-08-2016 04:05)
Komedia czy tragedia - lekarz nie zając, nie ucieknie (17-06-2016 08:02)

Zaloguj się
Login:
Hasło:
zarejestruj się

Perfumeria internetowa
Domzapachow.pl - perfumeria internetowa

Najpłodniejsi autorzy


Komedia czy tragedia - lekarz nie zając, nie ucieknie
Komedia czy tragedia - lekarz nie zając, nie ucieknie
Niekończące się kolejki, długie terminy i recepty na wszystko, tylko nie na leki, to wyłącznie niektóre z realiów polskiej służby zdrowia. Każdy z nas choć raz zmuszony był skorzystać z jej usług. Jedni dobrze to wspominają, o ile można dobrze wspominać chorobę, inni źle. Ja niestety należę do tej drugiej grupy. Dla mnie szpital i to całe dbanie o pacjenta to istny kabaret, ale po kolei. Całe show rozpoczyna się w momencie, gdy zaczyna cię coś boleć. Pakujesz manatki i idziesz do lekarza prosić o konsultację. Starsza pani w okienku, wyglądająca jakby w nocy przeżyła kryzys, wpatruje się w ciebie morderczym wzrokiem. Po serii pytań jak z karabinu z uśmiechem na ustach oznajmia, że lekarz może cię przyjąć (niemożliwe, prawda?), ale za trzy dni (czar prysł). W tym momencie zaczyna się walka. Prosisz, tłumaczysz, że boli, że nie umiesz wytrzymać… Kolejka ludzi za tobą już cię nienawidzi. W końcu twój przeciwnik ulega, a słysząc „Proszę zapytać lekarza” wiesz, że wygrałeś… bitwę, ale wojna dopiero się zacznie, gdy lekarz zgodzi się na przyjęcie, a ty będziesz musiał spędzić cały dzień w poczekalni. Po pięciu godzinach nadeszła twoja kolej? To wspaniale! Wchodzisz do ciasnego gabinetu, pamiętającego jeszcze czasy PRL-u. Zapach leków i chloru umiejętnie trawi twoje zmysły. Mężczyzna siedzący na skrzypiącym krześle przeszywa cię wzrokiem od stóp do głowy. Po skończeniu swojej spowiedzi, co boli, kiedy, gdzie, dlaczego, w końcu dowiadujesz się, że jesteś chory. Odkrycie roku, prawda? Dostajesz receptę na środki przeciwbólowe i witaminę C, bo wiadomo to lekarstwa na wszystkie choroby świata i odchodzić z kwitkiem. Po tygodniu cudowne leki nie pomogły? Z pewnością umierasz! Rozpoczynasz, więc kolejną bitwę z recepcjonistką i niewygodnym, plastikowym krzesłem w poczekalni. Przyzwyczaj się, bo od teraz będziesz robił to bardzo często. Po którejś z kolei wizycie, dostałeś parę skierowań na badania? Brawo! Nie licz jednak, że załatwisz to tak szybko jak myślisz. No bo po co masz robić badania, gdy ci coś dolega, a nuż, widelec jeszcze doświadczysz cudownego ozdrowienia. Wyniki będą w normie i nie znajdą się podstawy, abyś znów zawracał głowę lekarzowi. Ze skierowaniami do specjalisty jest tak samo. Tyle, że tam kolejka jest jeszcze dłuższa. Istnieje jednak sposób, aby ją magicznie skrócić. Pytasz jaki? Załóżmy, że potrzebujesz pilnej wizyty u neurologa. Masz receptę w ręce? Wszystko pięknie, ładnie, ale pani w okienku oznajmia, że terminy są, ale dopiero na następny rok. W tym momencie wyciągasz swojego asa z rękawa! Niestety dosłownie. Bo na piękne hasło - „A prywatnie i ile?”, dziwnym trafem miejsce znajduje się już za tydzień, a w porywach szału za dwa, trzy dni. Wyniki wyszły naprawdę źle i wysyłają cię do szpitala? Nie myśl, że twoje udręki się skończą. Szpital to tylko ładne określenie szkoły przetrwania. Na początku jest miło, wszyscy się uśmiechają, dostaniesz stylową bransoletkę z numerem PESEL, abyś się przypadkiem nie zgubił. Nikt ci jednak nie powiedział, że biżuteria ta już wieczorem zacznie odcinać ci dostęp krwi do dłoni. Wysyłają cię na różne badania. Widać, że czegoś szukają, ale to złudzenie trwające tylko dwa dni. Posiłki także są dla osób o dobrym żołądku. Kromka chleba z margaryną, do tego kawałek mielonki, która dziwnie mieni się kolorami tęczy to codzienność. Nie łudź się, że dostaniesz coś innego przez kolejny tydzień, bo mają aktualnie „okres mielonki”. Zupa, koniecznie z marchewką, codziennie smakuje tak samo, choć ma inny kolor. Pozostaje, więc drugie danie, które także ciężko zdefiniować. Ziemniaki, makaron, ryż z zagęszczoną zupą jako sos, z kawałkami mięsa. Przynajmniej tak mówią, bo jest go tyle, ile orzechów w mlecznej czekoladzie. Jedzenie jeszcze można jakoś obejść – kochana mama, brat, ciotka z owocami i innymi rarytasami to niezastąpiony zestaw pacjenta. Na relaks także nie możesz liczyć. Pobudka o piątej rano i mierzenie temperatury to tylko niektóre z wielu atrakcji. Według mnie najlepsze jest jednak towarzystwo. Mól książkowy, wiecznie zrzędliwa babcia oraz druga, zaczynająca każde zdanie od „Za moich czasów” to standardowy zestaw każdego pokoju. Zabawa zaczyna się jednak dopiero, gdy dokładają wam osobę, wokół której każdy lekarz biega jak opętany. Zostaje zasłonięta parawanami z papieru. Myślisz celebryta? Bogacz? Okazuje się jednak, że osoba ta miała wylądować w izolatce, ale zabrakło miejsc. Lepiej nie wnikaj, co jej dolega, będziesz zdrowszy. Wychodząc ze szpitala czujesz się gorzej niż przed nim? Nie martw się, odpoczniesz w domu. Wciąż nie znasz przyczyny choroby? Standard, ale myśl pozytywnie - zrzuciłeś parę kilo. Czujesz się jak młody bóg w kapciach na L4? Jeśli tak, to baw się i śmiej. Używaj życia, a gdy znów cię coś zaboli, wtedy będziesz się martwił o to, jak przekonasz kolejną recepcjonistkę o pilną wizytę u doktora.
Sandra Wieczorek
Ocena: 4,75, ilość głosów: 55, ilość wyświetleń: 3431
Oceń ten felieton:

Poleć ten felieton znajomemu


Komentarze

Komentarze do: Komedia czy tragedia - lekarz nie zając, nie ucieknie
Kglh8Ys8Hier
This is a neat sumryma. Thanks for sharing!
FACDhtD5p
17-06-2016 08:02:51 PM

k9uGlHA9CC
O&r93;#eilly is a traitor plain and simple. He has been bought and paid for,that is obvious.So is Beck,the both of them could have stopped the mess the United States of America is in long ago.
9MbSgva1t7P
15-06-2016 02:21:49 AM

Ty, który wchodzisz, żegnaj się z nadzieją...
Gratuluję autorce tak lekkiego pióra i dystansu w opisywaniu ostatniego kręgu piekła zmaterializowanego na ziemi, jakim jest polska służba zdrowia. Wergiliusz nie byłby lepszym przewodnikiem!
Beatrycze
20-05-2016 11:56:58 AM

Rzeczywistość
I ta cudowna chwila gdy idziesz do NFZ-tu, bez kolejki zostajesz skierowany do lekarza który jak zwykle z uśmiechem na ustach przyjmuje Cię w kolorowym "bezwonnym"gabinecie w zaledwie 20 minut od rejestracji. Po dokładnych oględzinach i wypytaniu o to co boli wyraźnie wypisuje skierowanie na badania które robią od ręki na miejscu ;)
Wszystko ładnie, szybko i sprawnie!
W drodze z badań jednak spadasz ze schodów którymi chciałeś iść bo w windzie akurat jechało kilku ludzi i ciężko było się tam "wbić".
Straciłeś przytomność? To nic! Byłeś w przychodni przyszpitalnej - ktoś na bank się tobą zaopiekował :)
I budzisz się następnego pięknego dnia w wygodnym łóżku słysząc płynący zza okna śpiew ptaków - cudownie.
Patrzysz tylko na swoją rękę by zobaczyć jak Cię poskładali po upadku bo czułeś ból który towarzyszy zazwyczaj łamaniu i tu się zaczynasz dziwić bo znajdulesz się w swoim łóżku w swoim domu i w dodatku bez złamań a jedyne co Cię boli to ząb bo jeszcze czekasz w kolejce do dentysty.
Uświadamiasz sobie że, to co widziałeś to tylko sen a rzeczywistość jest taka jak w felietonie....
czarodziej
20-05-2016 06:06:12 AM

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz do: Komedia czy tragedia - lekarz nie zając, nie ucieknie
Tytuł
Treść
Autor
Wpisz tekst z obrazka:

Copyright by felieton.pl 2004. InetMedia - pozycjonowanie stron www, Linki, Felietony
Felieton.pl poleca: Hotele w krakowie, Cityinfo