 |
 | (258) |
 | (53) |
 | (159) |
 | (214) |
 | (81) |
 | (223) |
 | (330) |
 | (42) |
 | (316) |
 | (168) |
|
 |
 |
 |
| (30-07-2010 01:31) |
| (29-07-2010 11:35) |
| (29-07-2010 12:33) |
| (29-07-2010 10:37) |
| (29-07-2010 02:12) |
|
 |
 |
|
 |
1 do 10 z 69 znalezionych
 |
|
Przez dwoje drzwi wychodzą nasze sny. Przez drzwi wytworzone z orzechowego drzewa idą sny powszednie – zafrapowanych rzemieślników, zapalczywych żołnierzy, zatroskanych matek i niewiernych ojców. Kupiec śni, że traci sakiewkę, młoda dziewczyna, że poszarpała sukienkę, rzemieślnik cieszy się ( we śnie) udanym wytworem, który jest powszechnie podziwiany.
Inne sny wychodzą wszakże przez odrzwia wykładane kością słoniową. Nie dla wszystkich są one. To sny wieszczów, poetów i filozofów. |
Henryk Pustkowski |
|
|
|
 |
 |
 |
|
Młodsi czytelnicy zapewne już nie wiedzą, co to było ORS. A to znaczy po prostu Obsługa Ratalnej Sprzedaży. I dziś mamy promocje i dziś możemy wiele rzeczy brać na raty. Za „komuny” wszakże z tymi ratami było i lepiej i gorzej. Lepiej, – bo odsetki od kredytu były niewielkie i nawet przy nędznej uniwersyteckiej gaży (niewiele się od tych lat zmieniło) można sobie było pozwolić na jakieś szaleństwo (np. |
Henryk Pustkowski |
|
|
|
 |
 |
 |
|
(PS -to tylko dodatek do "Z przypadków Kubusia Fatalisty")
W moim długim żywocie spotykałem się [ w niektórych zasmakowałem] z wieloma konceptami teoretycznoliterackimi i metodologicznymi. Niektóre były „gwiazdą jednego sezonu”, niektóre miłościwie panowały w myśli polonistycznej przez dziesięciolecia, o niektórych wszakże [acz interesujących] nie wiem, jakie są ich dalsze losy. |
Henryk Pustkowski |
|
|
|
 |
 |
 |
|
Co w Łodzi szumi? Nie pluska już inwaginacyjna fontanna na Placu Dąbrowskiego ,bo ją wstydliwie i przed zimą zakryto styropianem. Nie pluska woda w większości łódzkich kranów, bowiem te odcięto od wody za sprawą wzmożonych (i bezładnych) prac kanalizacyjno-instalacyjnych. Pluska woda w głowach naszych niektórych notabli. Ale obok otwarcia IKEI mamy drugą sensację : będzie referendum w sprawie odwołania prezydenta m. Łodzi dr Jerzego Kropiwnickiego. |
Henryk Pustkowski |
|
|
|
 |
 |
 |
|
Zajęcia jak zajęcia. Raz są ciekawsze, raz nudniejsze. Niekiedy nie mogę się po reakcji mych słuchaczy zorientować, jak wykład przyjmują. Ich skupiona uwaga może być wyrazem szczerego zainteresowania, ale może też oznaczać stan absolutnego rozmarzenia, zagłębienia się w myśleniu o radościach, jakie ich czekają po skończonej „lekcji”.
Prowadzę teraz zajęcia z teorii literatury na filologii klasycznej. |
Henryk Pustkowski |
|
|
|
 |
 |
 |
|
Nie myślałem o studiach filologicznych, zawsze interesowała mnie medycyna. Oczywiście byłem dobry [nawet bardzo dobry] z ”polaka”, wygrywałem konkursy na olimpiadach łacinników, dodatkowo uczyłem się greki, dużo czytałem, pisałem (pożal się Boże) wiersze.
Zbliżała się matura i trzeba było decydować o wyborze studiów. Medycyna i raz jeszcze medycyna. A czasy były takie, że można było studiować u Wielkiego Brata w Moskwie. |
Henryk Pustkowski |
|
|
|
 |
 |
 |
|
17 listopada –zawsze myślę o znakomitej Uczonej i wspaniałym Człowieku - profesor Stefanii Skwarczyńskiej. To dzień Jej urodzin i dzień Jej patronki. Minęło wszakże już 23 lat od śmierci Profesor. Miałem to szczęście, że byłem Jej uczniem i pod Jej patronatem zdobywałem wszystkie szlify naukowe. Nie będę tu pisał o zasługach Profesor dla rozwoju teorii literatury, bo są godniejsi ode mnie. |
Henryk Pustkowski |
|
|
|
 |
 |
 |
|
„Melancholijna poro, duszy oczarowanie”. Któż nie pamięta tych pięknych słów Gałczyńskiego [ podkradzionych nota bene Puszkinowi]. Ale tak mówimy, kiedy – cytuję dalej – „w bagrow i zołoto odietyje lesa”. Te lasy w królewskich szatach – purpurze, brokacie i złocie mijam, kiedy jadę do Łowicza uczyć moich drogich studentów. Kocham ten smętek jesienny, chociaż serbski robaczek kasztanowy pozjadał wszystkie listki. |
Henryk Pustkowski |
|
|
|
 |
 |
 |
|
Żyje i pomrukuje. Piszę oczywiście o moim Whirpoolu. Już mu niczego złego nie życzę, gdyż każda jego awaria – to finansowa katastrofa dla mnie. Niech się ma dobrze i żre prąd w dalszym ciągu. W środku – gomółka sera i nikczemny zezwłok niegdysiejszego kurczęcia. Co mi tam! Może jeszcze kupię lody.
Inaczej ongiś bywało. Oczywiście były lodownie sytuowane obok spiżarni. Ale w zimie nie trzeba ich było nadmiernie zapełniać. Mrożenie odbywało się na wolnym powietrzu. |
Henryk Pustkowski |
|
|
|
 |
 |
 |
|
Wśród wielu definicji człowieka znajdziemy i taką (podobno autorstwa Arystotelesa), która określa go jako „zwierzę z umiejętnością śmiechu”. Rzeczywiście, często płaczemy ale równie często śmiejemy się. A śmiejemy się z wielu rzeczy – przede wszystkim z samych siebie. Śmiech ma wielką siłę katarktyczną (oczyszczającą) i terapeutyczną. Dawni retorzy wiedzieli, iż można pozyskać życzliwość słuchaczy serwując im w czasie przemowy jakąś zabawną anegdotkę (tzw. chreję). |
Henryk Pustkowski |
|
|
|
 |
 |
<< Początek | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | Następna strona >> | Koniec >>
|
 |
 |
| (21-07-2010) |
| (20-07-2010) |
| (13-07-2010) |
| (07-07-2010) |
| (05-07-2010) |
|
 |
 |
 |
| (319463) |
| (309045) |
| (186796) |
| (169552) |
| (153954) |
|
 |
 |
 |
| (5,00) |
| (4,82) |
| (4,73) |
| (4,73) |
| (4,72) |
|
 |
 |
|