 |
 | (258) |
 | (53) |
 | (159) |
 | (214) |
 | (81) |
 | (223) |
 | (330) |
 | (42) |
 | (316) |
 | (168) |
|
 |
 |
 |
| (30-07-2010 01:31) |
| (29-07-2010 11:35) |
| (29-07-2010 12:33) |
| (29-07-2010 10:37) |
| (29-07-2010 02:12) |
|
 |
 |
|
 |
1 do 10 z 258 znalezionych
 |
|
Żyje i pomrukuje. Piszę oczywiście o moim Whirpoolu. Już mu niczego złego nie życzę, gdyż każda jego awaria – to finansowa katastrofa dla mnie. Niech się ma dobrze i żre prąd w dalszym ciągu. W środku – gomółka sera i nikczemny zezwłok niegdysiejszego kurczęcia. Co mi tam! Może jeszcze kupię lody.
Inaczej ongiś bywało. Oczywiście były lodownie sytuowane obok spiżarni. Ale w zimie nie trzeba ich było nadmiernie zapełniać. Mrożenie odbywało się na wolnym powietrzu. |
Henryk Pustkowski |
|
|
|
 |
 |
 |
|
Parę dni temu wybrałam się ze znajomym na spacer. Akurat przechodziliśmy obok kiosku LOTTO, przed którym stała długa kolejka klientów. Wszędzie pełno było porozwieszanych plakatów informujących o wielkiej kumulacji.
- Zobacz, musimy wypełnić kupon, do wygrania jest 18 milionów! Wiesz, co moglibyśmy sobie kupić za takie pieniądze? – zawołał mój towarzysz i ustawił się w kolejce. |
Golab |
|
|
|
 |
 |
 |
|
Wiecie zapewne, jak to jest, gdy macie wyjechać na urlop? Kilka dni przed wyjazdem
okazuje się, że brakuje połowy niezbędnych rzeczy.
Chcąc, nie chcąc, udajemy się więc na zakupy.
Identyczna sytuacja przydarzyła się mnie w tym roku. Magazyny o zdrowiu apelowały, że jeśli do
rogówki przedostanie się choćby najmniejszy promień UV to na pewno spowoduje on raka i
z całą pewnością oślepnę. |
KP |
|
|
|
 |
 |
 |
|
Wstaje rano. Jest godzina 7.00. Nie chce mi się… tak mi się nie chce iść do pracy… Jest szaro, zimno, ponuro… Całe szczęście że jest już jasno i nie muszę się obijać na oślep o meble i karton na którym mam laptopa, bo nie stać mnie na normalne biurko z Ikei. Wstaje, idę do kuchni, wlewam do czajnika wodę z kranu, włączam gaz. Włączam gaz…. włączam gaz ….. |
Olimpia |
|
|
|
 |
 |
 |
|
Jest weekend. Po ciężkim tygodniu w pracy i na studiach nadchodzi czas, w którym wypadałoby wypełnić lodówkę. Ponieważ jedyne, co można w niej znaleźć, to światło. Wsiadam więc w auto i jadę do hipermarketu. I nie mam tu na myśli galerii handlowej, na przykład Forum czy Silesia CC, gdzie godzinami przymierza się spodnie. Chodzi mi o klasyczny market - Tesco. |
Andy Rutheford |
|
|
|
 |
 |
 |
|
Nadchodzi lato. Siedzę sobie na balkonie i oglądam zakurzony obraz miasta. Robi się coraz cieplej i cieplej. Na ulicę zaczynają wylęgać się ludzie z szarych stref. Kobiety, chociaż nie ma jeszcze dużo Słońca jakże pięknie opalone! W dodatku te dekolty, które przyciągają wzrok płci brzydkiej. Mężczyźni są wzrokowcami. Wodzą oczami po kobiecie od dołu do góry, od góry do dołu. A my? Nie zaprzeczam tego, czasami nam się to podoba. Musimy mieć wygląd pod kontrolą. |
esperanto |
|
|
|
 |
 |
 |
|
Pamiętacie jeszcze przełom wieków? W całej Polsce, przede wszystkim zaś w Warszawie, ludzie masowo przeprowadzali się do centrów miast. Firmy deweloperskie hurtowo wypuszczały na rynek budynek za budynkiem, a banki oferowały coraz lepsze kredyty hipoteczne. Przeprowadzka do centrum była więc idealnym rozwiązaniem dla ludzi robiących kariery, oraz szukających aktywnego życia społeczno-kulturalnego. Dziś trend ten zaczyna się odwracać. |
Andy Rutheford |
|
|
|
 |
 |
 |
|
W gruncie rzeczy nienawidzę zakupów. Lubię ich rezultaty – pomijając zbyt lekki portfel, ale sam proces to udręka. Zawsze wracam po nich do domu wolnym krokiem, marząc o ciszy i fotelu. Tak jak kilka dni temu. Winda miała mnie zawieźć na moje czwarte piętro, które było wyżej niż zazwyczaj i prowadziło do niego stanowczo za dużo schodów, żebym mogła je pokonać. |
mart |
|
|
|
 |
 |
 |
|
Postanowiłem wczoraj wybrać się do dawno nieodwiedzanej wypożyczalni DVD. Jako miłośnik świetnego aktorstwa, zdecydowałem się zobaczyć film „Upadek" z Michaelem Douglasem. Film ten zaczyna się od sceny, w której główny bohater stoi w gigantycznym korku. Jest upał, a samochody nie posuwają się nawet o pół metra. Pełen frustracji, wysiada z auta i w morderczym szale rusza piechotą do domu, ciężko raniąc każdego, kto chociażby zajdzie mu drogę. |
Andy Rutheford |
|
|
|
 |
 |
 |
|
Ocknąłem się północy. Zamiast kolejnego mordobicia na „Extreme” czterech zuchów ścigało się w jakimś błocie. Drzwi mojego pokoju pobrzękiwały w futrynie…
- Cezar! O której się wraca do domu?- wziąłem kota na ręce i zaniosłem do kuchni. Natychmiast przywarł do miseczki z mlekiem.
Blask od telewizora przez otwarte drzwi mojego pokoju trochę oświetlał korytarz. Nagle nastąpiłem na coś miękkiego, i Cezar rozdarł się na cały dom. |
wardęszkiewicz |
|
|
|
 |
 |
<< Początek | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | Następna strona >> | Koniec >>
|
 |
 |
| (21-07-2010) |
| (20-07-2010) |
| (13-07-2010) |
| (07-07-2010) |
| (05-07-2010) |
|
 |
 |
 |
| (319463) |
| (309045) |
| (186796) |
| (169552) |
| (153954) |
|
 |
 |
 |
| (5,00) |
| (4,82) |
| (4,73) |
| (4,73) |
| (4,72) |
|
 |
 |
|